|
Tailing węży zdradnicowatych (Elapidae) jest o wiele trudniejszy niż węży żmijowatych(Viperidae). Wynika to z faktu, iż zdradnicowate potrafią być naprawdę bardzo silne, potrafią utrudniać zabiegi owijając się mocno wokół nadgarstków, nóg, haka, nogi od stołu i wszystkich innych przedmiotów które znajdują się w ich zasięgu. Niektóre nadrzewne zdradnicowate są szczególnie przystosowane do wspinania się, w konsekwencji czego potrafią wspinać się po haku z zadziwiającą prędkością i zwinnością.  Naprawdę wielkie zdradnicowate (Kobry królewskie, dorosłe Czarne mamby) są swego rodzaju fizycznym wyzwaniem dla trzymającego, ponieważ mogą być dłuższe niż hak i twoja ręka razem wzięte. Jak możesz zauważyć, Mardi Snipes ma swoje ręce i hak wyciągnięte na maksymalną długość podczas kontrolowania tej atrakcyjnej malezyjskiej kobry królewskiej. "Jako, że mam zaledwie 152cm wzrostu, miewam problemy z bardzo dużymi osobnikami i musiałem dostosować się do bezpiecznego pracowania z nimi za pomocą metod wykorzystujących bliski kontakt z wężem."
Z kilku powodów łatwiej jest podnosić lekkie, zwinne i dobrze umięśnione zdradnicowate, w sposób nie powodujący uszkodzeń, niż bardziej wrażliwe i cięższe grzechotnikowate. Potrafią one podczas podnoszenia wspierać własny ciężar ciała wysoko w powietrzu, przez co nie musisz się za bardzo obawiać przemieszczenia kręgów lub uszkodzeń żeber. Jednocześnie węże te atakują wolniej niż grzechotnikowate, choć są za to szybsze i bardziej zwinne, przez co mogą dostarczyć Ci szalonej pogoni po pomieszczeniu hodowlanym. Dobrym pomysłem jest pracować z dużymi zdradnicowatymi w dużym pustym pokoju, bez dużej ilości mebli, za którymi wąż mógłby się schować, bądź po których będzie w stanie się wspinać. Podłoga również powinna być czysta - nie zagracona, żebyś mógł spokojnie i sprawnie poruszać się wokół węża, unikając jego ataków.
Nawet jeśli niektóre z węży, z którymi przychodzi mi pracować, są więcej niż dwa razy dłuższe niż ja wysoki, to i tak robię to na tyle dobrze by nie dać się ukąsić. Oczywiście pod warunkiem, że mam dużo wolnego miejsca, dzięki czemu mam ciągle możliwość operowania wokół węża w pewnego rodzaju "tańcu". Rzecz polega na tym, aby utrzymywać hak pod odpowiednim kątem, kontrolując górną część ciała węża, nawet jeśli hak jest krótszy niż odległość pomiędzy wężem a mną.
Jeśli punkt kontrolujący na ciele gada (miejsce gdzie twój hak lub chwytak dotykają węża) jest w większej odległości od jego łba niż długość całkowita Twojego narzędzia, to oczywiście jesteś w ciężkiej sytuacji – głowa węża będzie w stanie dosięgnąć twojej ręki jeśli zwierzę nagle się obróci. Dlatego nie wolno do tego dopuszczać. Cały trick polega na tym, by punkt kontrolny znajdował się w takiej odległości od głowy, aby była ona mniejsza od całkowitej długości pomiędzy dłonią a końcem haka. Dzięki temu wąż nie będzie w stanie nas dosięgnąć. Dodatkowo należy starać się trzymać głowę węża w odległości równej półtora długości haka od ciała opiekuna, co przy wężach bardzo wyrośniętych sprawia, że trzeba je złapać nieco wyżej. 
Ta Indonezyjska kobra królewska ma około 300-330cm długości, więc trzymam ogon na długości kilku stóp (1 stopa = 30,48cm – przyp. red.), podwinięty w mojej ręce. Nie mogę pozwolić na owinięcie się ogona dookoła mojego nadgarstka, ponieważ dałoby to wężowi na tyle dużo siły, aby mógł podciągnąć się w moją stronę. To naprawdę wielka katastrofa, kiedy duży wąż łapie się twojej nogi za pomocą swojego ogona i wykorzystuje to by zbytnio się przybliżyć, więc uważaj zarówno na przednią część węża jak i tylną! Kolejnym powodem, aby uważać na tył jest to, że kobry są skłonne do „częstowania” trzymających niesamowicie energicznymi, balistycznymi prysznicami, by pokazać swoje niezadowolenie. Jeżeli wąż jest rzeczywiście zbyt długi dla mnie bym mógł bezpiecznie złapać jego tył, zaplątany ciasno w mojej ręce, to prawdopodobnie będę potrzebował pomocy drugiej osoby.
Jeżeli uznam, że wąż znalazł się zbyt blisko i ześlizguje się z mojego haka, cofam się i potrząsam nim trochę aby wytrącić go z równowagi. Ruch potrząsania powinien być podobny do uderzenia batem ale bardziej delikatny. Jeśli zwierzę naprawdę się rozzłości, puszczam ogon i pozwalam mu na wycofanie się. Gdy jego głowa jest już daleko ode mnie, podnoszę tylną część ciała hakiem i ponownie łapie go za ogon. Jeśli wąż atakuje staram się odeprzeć ataki hakiem i uzyskać nim kontrolę nad przednią częścią ciała węża blokując jego kolejne próby ukąszenia.
Bardzo rozzłoszczone zdradnicowate raczej nie powinny być łapane za ogon, gdyż jest to bardzo niebezpieczne dla opiekuna. Najbezpieczniejszym sposobem i najmniej stresującym jest metoda łapania dużych osobników w worki na gady na przedłużeniu (ProBagger), a do codziennych zabiegów pielęgnacyjnych najlepsze są zatrzaskiwane kryjówki, zwane trap-boxami. 
Artykuł za pisemna zgodą autorów został przetłumaczony ze strony www.snakegetters.com All rights reserver by www.snakegetters.com
|